Punkt G epilog
- W ilu byłeś dziś punktach G? – Ania delikatnie ścisnęła jąderka.
- W swoim ukochanym przez chwilę, ale nie do końca – Spojrzała na mnie ze zrozumieniem. Też zapewne obserwowała nasze wyczyny.
- A ty? – spytałem.
Wzruszyła ramionami, co znaczyło tylko jedno, nie było jej tak dobrze, jak chciała.
- Pomogę ci, jeśli nie doszłaś, zaraz się zajmę…
- Mariusz! Nie chcę tak. Chcę spróbować ciebie i ją równocześnie, bez niego. Ale też bez żadnych uwarunkowań. Kiedyś. Wkrótce.
Byłem szowinistycznym gnojem, ale to był w końcu mój przyjaciel, dla którego zrobiłbym prawie wszystko. Mój rezydent drgnął delikatnie, ale nie było sensu wstawać… za mało danych.
- Ale wspólnie z Alicją popieścicie Marka tak, jak chciał?
Spojrzała na mnie z pokpiwającym uśmieszkiem.
- Nikt stąd nie wyjdzie bez swojego finiszu.
- Ale Alicja jeszcze nic nie powiedziała o punkcie…- położyła mi palce na ustach i uśmiechnęła się tajemniczo.
- I tak miało być. O tym później.
Alicja wyszła do ubikacji, a Ania pospieszyła za nią. Rozciągnąłem się wygodnie na łóżku, założyłem ręce za głowę….Spojrzałem na boki…. czysto…. spojrzałem na swoje owłosienie pod pachami. Przecież to im się wkręci w zęby! Może nie…
Marek wyszedł z łazienki i niósł szklanki piwa.
- Jak ci się udało załatwić piwo w łazience? – zażartowałem, licząc na dowcipny odzew.
- Już je niosłem, ale coś mi się przypomniało – rozświetlił się swym zniewalającym uśmiechem.
Chyba oklapł mój stary druh. Normalnie odpowiedziałby w stylu ‘mają tam tego w kiblu na pęczki, albo litry’, a dziś był jakis przygaszony. Widziałem przecież, jak szczytował. Coś z Alicją? Jakieś drobne nieporozumienie przeradzające się w wielką kłótnię?
- Co jest z tobą? – zajrzałem mu w oczy.
- Nic.
To szybkie stwierdzenie utwierdziło mnie bardziej w przekonaniu, że coś jednak jest.
- Marek…. kurwa….bądź ze mną uczciwy, ja z tobą jestem…co jest grane?
Zwiesił głowę. Powiedziałbym, że po tym zwieszeniu głowy wyglądał na dziesięć lat więcej. Jednak, skoro nie chciał powiedzieć, musiałem to uszanować.
- Dobrze. Wiedz jednak, że panie już szykują nam niespodzianki, a w takim stanie nie przekroczysz progu naszego klubu.
Jednym haustem opróżnił zawartość szklanki, po czym oznajmił.
- Pójdę to umyć.
-Chłopaki!! – głos wyraźnie dobiegał z sypialni. Dziewczynki nie próżnowały.
- No już!! Mamy wam wsadzić szpilę w dupę na zapęd?
- Wystarczy języczek – Oo… Marek się obudził. i wyglądał ciut lepiej.
- To już masz jak w banku – dobiegło z sypialni.
Ania ubrana w swoją piżamkę, Alicja tylko w czarny stanik, trzymająca coś długiego i wiotkiego w ręku. ‘Chyba nie będzie sado-maso’? Pomyślałem, gdy ruchem palca do siebie zapraszała Marka.
Podszedł do nich, a ja stałem, niepewnie oparty o futrynę. Jednym ruchem ściągnęła mu majtki i rzekła
- Obróć się i pochyl.
Ujęła jego miękkiego, ale dochodzącego członka w rekę. Z drugiej strony Ania podsunęła się i uderzyła go otwartą dłonią w pośladek. Zawył. Nie jęknął, nie krzyknął…Zawył… jak kojot.
Przymierzyła drugą ręką w drugi pośladek. To samo. Alicja wzięła go do ust i zaczęła pieścić. Przesuwała dłonią naprzód i do tyłu, ciągle trzymając go w buzi. Ania uderzyła jeszcze raz prawą ręką, po czym niespodziewanie chwyciła jego pośladki, rozciągnęła je i zaczęła lizać wnętrze.
Oblałem się gorącem. Spodziewałem się pach, leżenia, ssania, ale tego nie.
Marek jęknął gwałtowniej. Ania wpiła mu się ustami w pośladki. Alicja wyjęła usta i podniósłszy go nieco do góry, trzepała go jak szalona.
- Nie na mnie – wyczuła moment, gdy dochodzi i obróciła go w stronę Ani. Masturbowała go nadal będąc z tyłu, a Ania przybliżyła usta do niego. Przez jego ciało przebiegł jeden, dostrzegalny spazm i wystrzelił.
Pierwsza seria jak zwykle po ścianie, ale druga już w usta, trzecia też. Ania chyba przełknęła ładunek i wzięła go do ust. Delikatnie marszczyła jego więdnącego członka, tymczasem Alicja wstała i mocno go pocałowała.
- Panu już dziękujemy…jest ktoś jeszcze w poczekalni? Jeśli tak, prosimy.
„A to co?” Żachnąłem się na zbyt, moim zdaniem, luźne podejście do tematu. „Seryjne obciąganie kutasów? Może raczej powinny trafić do ogrodów Gang-Bang.”
Ania zauważyła mój lekki niesmak.
-Zaufaj nam. Marka to podnieca.
Pchnęły mnie na łóżko. Alicja usiadła mi na piersiach i rozsunęła ręce daleko za głowę. Ania chwyciła moje uda i podciągnęła je w górę. Musiałem wyglądać jak ostatni palant w takiej pozycji.
Alicja schyliła się i przeciągnęła dłonią po mojej pasze, potem językiem. Przebiegł mnie dreszcz.
Absolutnie niesamowite! Ania zagłębiła się między uda i znalazła słoneczko.
Alicja, klęcząc nade mną, lizała mi raz jedną, raz drugą pachę, co chwila namiętnie mnie całując, Ania coraz intensywniej lizała mi tyłek, jednocześnie masturbując członka. Wciskała się językiem, gniotła, obchodziła, przesuwała wzdłuż i wszerz. Czułem że moje sekundy są policzone.
- To nie dla mnie – Ania szybko wyprostowała się i przesunęła w górę, a Alicja w tym tempie zsunęła się na dół.
Wystrzeliłem. Nie był to może strzał stulecia, ale zważywszy na to, co przeszedłem w ten weekend i tak należało odnotować każdy wytrysk na koncie sukcesów. Alicja z wyraźną przyjemnością wzięła całość do buzi. Obserwowałem jej usta powoli przesuwające się w górę i w dół i wypływający z nich biały płyn szczęścia.
Nie mogłem wytrzymać, żeby nie zadać tego pytania.
- Al, a co z tobą? Gdzie jest twój punkt G?
- Jeszcze nie zauważyłeś, że to wy jesteście? – Odparła. Teraz dopiero mnie olśniło. Rzeczywiście, to ona przecież była pierwszą do dawania, a ostatnią do brania.
Bogini sexu. Żałowałem, jak każdy facet żałowałby, że tak krótko ją znałem, ale miałem przyjemne przeświadczenie, że wszystko jest do nadrobienia.
Nieprawdopodobna kobieta, co udowodniła już wkrótce obwieszczając nam :
- Wiecie, że pierwsze litery naszych imion składają się na najwspanialsze słowo świata? I wszędzie rozpoznawalne?
M-A-M-A
- Czyż nie powinniśmy też być najwspanialsi?
Comments and trackbacks are not permitted.
