Wakacyjne zauroczenia
Na imię mam Ania. Opowiem Wam epizody prawdziwe i wzięte z mojego życia. Moje doświadczenia erotyczne z różnymi facetami i nie tylko.
Pierwsza historia miała miejsce 5 lat temu. Byłam wtedy młodziutka. Co nie znaczy że niedoświadczona. Miałam już za sobą pierwszy raz i pierwsze ekscesy erotyczne. Byłyśmy pod namiotem razem z koleżanką Agnieszką. Kasy nie miałyśmy zbyt wiele i namiot rozbiłyśmy u znajomych w ogrodzie. Czas spędzałyśmy różnie. Trochę przy namiocie rumieniąc nasze młode ciałka na pięknym Słońcu. Wieczorkiem wybierałyśmy się zawsze na dyskoteki organizowane na plaży. Tańczyło się na boso i w bikini. Lato było naprawdę gorące, więc można było sobie na taką frajdę pozwolić. Niektóre dziewczyny zachęcane oklaskami wykonywały w kółeczku taniec brzucha i tańce przy rurze za którą służyła rura wieżyczki ratowników. Na jednej z dyskotek przetańczyłam z poznanym Markiem prawie całą noc. Przy wolnych piosenkach przytulaliśmy się do siebie coraz czulej. Niestety każda fajna zabawa dobiega końca. Marek zaproponował jeszcze miły spacerek przy wschodzie Słońca.
Zgodziłam się. Spławiłam Agnieszkę do namiotu, do którego było bardzo blisko i poszłam na spacer z mało mi znajomym aczkolwiek jednym z fajniejszych facetów jakich poznałam do dziś. Był cholernie przystojnym brunetem o piwnych oczach. Agnieszka miała lekko wypite, nie zgłaszała sprzeciwu i poszła spać do namiotu. Gdy spacerowaliśmy przy świetle księżyca widziałam w jego oczach jak szukał dla nas jakiegoś ustronnego miejsca. W końcu znalazł rządek ławeczek ustawiony wzdłuż plaży. Usiedliśmy wygodnie obok siebie kontynuując rozmowę mającą na celu bliższe zapoznanie się. W pewnym momencie zbliżył się do mnie i przytulił. Zrobiło mi się ciepło i przyjemnie. Odwzajemniłam jego uścisk, zbliżyłam usta i namiętnie pocałowałam. Gdy nasze usta przywarły do siebie miałam wrażenie i nadzieję, nie przerwiemy aż się zrobi całkowicie jasno. Masowaliśmy nasze języki wzajemnie, co powodowało u mnie ogromne podniecenie. Czułam jak w majteczkach robi mi się wilgotno.
Całowaliśmy się jak nastolatki. Marek chwycił mnie mocniej i podrzucił na swoje kolana. Siedziałam teraz bokiem na jego kolanach. Nie przestawał całować, jednocześnie głaskając moje nogi. Jego ręka biegała od łydek po uda i wyżej, aby w końcu skupić się na moich majteczkach, które zaczął delikatnie i powolutku pocierać. Drugą ręką dobrał się do moich piersi. Masował je namiętnie i wysunął je z biustonosza. Językiem zaczął muskać moje nabrzmiałe sutki. Chcąc się odwdzięczyć za tak przemiłą pieszczotę usiadłam na nim okrakiem i starałam się poruszać najlepiej jak potrafię. Czując naprężonego penisa w jego spodenkach wiedziałam, że robię to dobrze i sprawiam mu przyjemność. Wtulił się w moje cycuszki głową. Całował i lizał bez opamiętania. Rękami ściskał moją pupę. Od czasu do czasu szeptał mi do ucha miłe słówka. Najmilszym komplementem dla mnie było usłyszeć, że mam zajebisty, brazylijski tyłeczek, ponieważ zawsze uważałam że jest odrobinkę za duży. Pozbyłam się tego kompleksu czując jak bardzo podnieca go masowanie mojej pupy. Ściskał, masował i od czasu do czasu paluszkiem wślizgiwał się w roweczek. Na ławeczce jakieś 300 metrów od nas było widać jak gzi się jakaś inna parka. Czując, że jak na siebie zachowuję się wyjątkowo nieprzyzwoicie postanowiłam zakończyć nasze pieszczoty i poprosić o odprowadzenie do namiotu. Na dworze robiło się coraz widniej. Wstaliśmy z ławki i udaliśmy się do namiotu… Ale to nie wszystko.
Agnieszka spała jak zabita. Namiot miałyśmy duży,4 osobowy. Marek powiedział że do domu ma dość daleko i zapytał czy może zostać jeszcze trochę, przytulić się i poczekać chociaż do pierwszego autobusu. Zgodziłam się. Położył się między nami na wznak. Ja wtuliłam głowę w jego silne ramię i głaskając jego klatkę i brzuch tuliłam się korzystając z ostatnich chwil naszego spotkania …przecież nie wymieniliśmy nawet telefonów. Agnieszka spała nadal twardo odwrócona tyłem do Marka.
Nie zwracając na nią uwagi zaczął obmacywać całe moje ciało, które w końcu mogło ukazać mu się całkowicie nagie. Znów zaczęliśmy się całować. Dotykał moją muszelkę pocierając delikatnie paluszkiem i chwytając obie wargi w dwa palce. Było to uczucie niezmiernie przyjemne. W końcu wsunął paluszek do środka, poruszał nim rytmicznie a ja poruszałam ciałem zgodnie z tymi ruchami. Chwyciłam w dłoń jego nabrzmiałego penis i zaczęłam ruszać ręką w dół i w górę, raz wolniej raz szybciej. Widziałam zadowolenie w jego oczach i czułam jak wzrasta nasze podniecenie. Szepnęłam mu na ucho, że nie chcę się kochać. Odpowiedział również szeptem, że wcale nie musimy i że nie wymaga tego ode mnie. Bardzo mnie to ucieszyło i zaimponowało mi. Jednak ochota na sex stała się przez to jeszcze większa!
Przysunął się w górę. Leżałam na prawym boku, on również. Podsunął się penisem dokładnie na wysokość moich ust. Zapytałam co teraz z uśmiechem na twarzy. Powiedział : Ssij, tylko ssij! Uśmiechnęłam się nieśmiało, chwyciłam jego fjutka mocno w garść, mając go dokładnie kilka centymetrów od twarzy. Upajałam się widokiem i obciągałam ręką sztywnego fjutka. Marek uklęknął obok mojej głowy, uniósł ją i umieścił tak, że policzek leżał na wewnętrznej stronie jego uda. Odebrał mi swoją męskość. Wykonał kilka ruchów własną dłonią i poklepał mnie nim po buzi.Rozchyliłam usta delikatnie i wysunęłam język. Nawet się nie zorientowałam jak moje usta stały się wypełnione po brzegi. Uwielbiam sex oralny! Połykałam go prawie w całości, po same jajeczka. Tak to przynajmniej wyglądało, ponieważ trochę oszukiwałam wyciągając wargi maksymalnie do przodu. Obciągałam najlepiej jak tylko potrafię. Z opinii facetów z którymi uprawiałam taki rodzaj miłości wiem, że jestem w tym dobra. Choć najczęściej słyszę, że najlepsza. Tak było i tym razem. Marek zaczął głośno oddychać, wzdychać, wić się i prężyć na wszystkie strony. Rękami trzymał mnie za tył głowy i poruszał nią rytmicznie.
Wyjęłam go z ust, chwytając znów ręką i obniżając głowę do wysokości jego jajeczek. Zaczęłam je lizać i delikatnie ssać. Jąderka miał wygolone na łyso, dokładnie takie jak lubię. Rozkoszując się nimi zjeżdżałam językiem niżej w okolice czułego punktu pod jajeczkami- tam też był pięknie ogolony co zwiększało moje doznania. Jedną rękę Marek zsunął na dół i zaczął znowu pieścić moją mokrą z podniecenia szparkę. Wykonywał koliste ruchy przyciskając delikatnie moją łechtaczkę. Ponownie wzięłam a głęboko w usta. Marek ułożył nas w pozycji 69 ale bokiem, tak że jego głowa schowała się między moimi udami.
Zaczął namiętnie obcałowywać moją szpareczkę. Jednocześnie do środka wepchnął swój kciuk, pozostałymi palcami masując mój rowek na całej długości. Byłam rozpalona do granic możliwości. Marek ustami złączył moje wargi i delikatnie ssał i cmokał niczym smoczek. Drugą ręką trzymał moją głowę i dociskał ją do swojego podbrzusza. Mój lewy policzek wyglądał jak u chomika po jedzeniu. Wybrzuszony i napięty. Językiem obracałam jak śmigiełkiem dookoła żołędzi. Czułam że za chwilę będę miała orgazm. I to tak ogromny jak nigdy wcześniej. Kończyła się też wytrzymałość Marka. On też był już bardzo bliski wytrysku. Okazał się prawdziwym facetem i wstrzymywał swój kulminacyjny moment czekając aż dojdę.
Czując w ustach jego nabrzmiałego kutasa dojście do końca nie sprawiło mi większego kłopotu. Jęknęłam budząc pół przytomną Agnieszkę, która odwrócona powiedziała tylko cześć , fajnie że już jesteś. W tym momencie mój partner trysnął prościutko w moje gardło. Jego wytrysk był tak silny że aż mnie zaksztusił. Nie przepadam za cierpkim smakiem spermy, więc wyplułam wszystko. Cudowny nektar z pomocą mojego języka ściekał po mojej brodzie. Widziałam po minie Marka, który już się podniósł, że bardzo mu się podoba moja klejąca buziulka.
Czułam się bosko! Mój partner również. Jego penis wyglądał teraz jak zwisający flak. To był koniec. Marek jednak zupełnie niespodziewanie chwycił zwisającego fjutka w dłoń i załadował jeszcze raz w moje obolałe już usta. Zaczęłam więc ponownie go pieścić, tym razem cmokając niczym smoczek . Drugą ręką chwycił cyfrowy aparat który miałyśmy w namiocie i pstryknął mi kilka seryjnych zdjęć. Położył penisa na mojej twarzy i znowu poczułam błysk flesza. Przez moment nie byłam zachwycono, bo nigdy nie wiadomo gdzie można potem znaleźć takie zdjęcia. Uspokoiła mnie myśl, że to przecież mój aparat.
Marek podał mi papierowy ręczniczek, którym wytarłam usta. Położyliśmy się obok siebie i zasnęliśmy w ciągu pięciu minut.
CDN…
Comments and trackbacks are not permitted.
